3 powody porażek polskich klubów w europejskich pucharach

Chyba już do tego zdążyliśmy przywyknąć i pogodzić się z kolejnym blamażem i żenadą w wykonaniu polskich klubów w Europie. Mówię tutaj z naciskiem na Legię Warszawa, która dopuściła się chyba największego skandalu w rywalizacji z Dudelange, półamatorską drużyną, która wyszarpała Legii awans.

Lech został skarcony dość srogo przez Genk, tutaj natomiast mieliśmy przykład różnicy klas jakie dzieliły te dwa zespoły.Z kolei Jagiellonia wytężonymi siłami zdołała w pierwszym meczu tej rywalizacji i to na własnym boisku zremisować 2-2, ale już na wyjeździe Gent pokazał, że białostoczczanie nie są w stanie przebrnąć przez tak dobrze grający Gent.

Liga Europy, jako  puchar drugiej kategorii co do klubowych rozgrywek w Europie także nie jest w naszym zasięgu. Nie wspominając już o Lidze Mistrzów, co prawda Legia w sezonie 2016/17 zagrała w fazie grupowej prawie po 20 latach rozbratu z  Champions League, ale teraz nie zanosi się na to, aby mistrz Polski szybko znów  tam się znalazł.

Doszukiwać się można wielu przyczyn tych niepowodzeń,my ze swojej strony prezentujemy 3 przyczyny, dlaczego właśnie tak wygląda rywalizacja polskich klubów w Europie.

 

3. Trenerzy

Od jakiegoś już czasu przyjęło się, że gwarancją sukcesu ma być trener sprowadzony zza granicy. Otóż nie do końca, przykładem jest Besnik Hasi, który co prawda wywalczył z Legią do LM, ale tak grający słabo grający zespół “wojskowych” za kadencji  Bośniaka był z góry skazany na porażkę, tak też się stało. Magiera na chwilę odczarował warszawiaków i wywalczył z nimi remis z Realem Madryt, jednak nie zadomowił się w Warszawie na stałe. Kolejna próba budowania zespołu Legii na miarę  rywalizacji w Europie miał zagwarantować Romeo Jozak, jednak  zamiast osiągnąć zamierzone cele,w drodze na szczyt, wywołał lawinę,z której zespół nadal nie może się wydostać.

Odnośnie nie tylko zespołów, rywalizujących w europejskich pucharach jak Lech,gdzie stery trenerskie przejął były zawodnik Kolejorza, czyli kontynuacja budowania zespołu na wzór bałkański trwa, szkoda jednak,że bez większych rezultatów.

Może powodów należy doszukiwać się w szkoleniu? I w tym właśnie zacząć działać? Od początku, bo szukanie za granicą cudotwórcy, który osiągnie z polskim klubem większy sukces mija się z celem. Nasi trenerzy, którzy na podwórkuku ligowym przeskakują z klubu do klubu,jak pszczółka Maja z kwiatka na kwiatek, mimo już sporego doświadczenia, nie potrafią nic szczególnego osiągnąć, poza oczywiście ligowym podwórkiem.

 

2. Piłkarze

No właśnie, czy mamy już piłkarzy na europejskie puchary? Czy może jeszcze?  A jeżeli nie?  Takie pytania dotychczas bardzo szybko weryfikuję boisko, a w obecnym boju o europejskie puchary, bardzo szybko i nawet dotkliwie. Co do Legii to transfery wyglądały tak szczegółnie w pierwszej linii,gdzie postrachem Europy miał być Carlitos,który strzelał jak na zawołanie w Wiśle Kraków. Jednak na szczeblu europejskim to nie wystarczyło.Pragnę jednak nadmienić,że Carlitos przychodząc do Wisły 3 ligi hiszpańskiej odnalazł się tutaj świetnie, więc to nam obrazuje poziom naszej ekstraklasy.No jeszcze jest wiekowy Eduardo,najbardziej chyba medialna postać w drużynie, oprócz nazwiska i dobrego CV chyba nic innego nie zaprezentował. Cały zespół w kwalifikacjach do LM to był jeden wielki chaos, kiedyś któryś z piłkarzy Legii powiedział, że z polskiej ligi każdy chciałby grać w Legii Warszawa. Jeżeli w takiej Legii,która grała w dwumeczu z Dudelange, to osobiście podziwiam, naprawdę.

Budowanie mistrza Polski, i transfery, które mają być wzmocnieniem, nie wystarczają już na mistrza Luksemburgu, więc ściągając jakiś tam europejskich kopaczy,którzy mają być wzmocnieniem, no niestety nie są. Polaków grających w Legii można policzyć na palcach. Skoro cała ta armia zaciężna nie zdała egzaminu, może warto postawić na polską pełną zapału do gry młodzież?

 

 

1 Polityka klubów.

W kontekście klubów z większym budżetem, polega na tym, jak już wspominałem na zatrudnieniu cudzoziemca na stanowisko trenera,  bez większego sukcesu, bez znanego nazwiska, najczęściej szukającego klubu i zgodnego na warunki proponowane przez polskie kluby. Czym on się różni od naszych trenerów?  Przecież w razie porażki i nie udanych prób w walki o europejskie puchary zostanie zwolniony za 3 miesiące, lub maksymalnie pół roku, bo tak się przecież w Polsce przyjęło. Jak trener ma wdrożyć swój plan w drużynę,przygotować ją i przepracować okres przygotowawczy, skoro najczęściej musi ratować zgliszcza po swoim poprzedniku, a jeżeli nie starczy mu czasu na odbudowę drużyny, przychodzi następca i tak się właśnie kręci to koło.

Transfery polegają najczęściej, na podszkoleniu jednego z młodych talentów, pokazania go światu, i skasowania za niego dopóki ma swoje pięć minut jak najwyższej kwoty. Wygląda to tak, że po co ma grać młody obiecujący Polak, skoro można z zachodu ściągnąć starą gasnąca gwiazdkę. Przecież Lewandowski, Krychowiak, Glik, czy Piszczek, rozwój swojej formy zawdzięczają grze w europejskich klubach. Należy sobie zadać pytanie, czy program szkolenia i budowania zespołu opierajacego się na wielu utalentowanych naszych rodakach to długofalowy projekt? Który ma budować drużynę naprawdę  przygotowaną na europejskie boje ? Czy tylko wylansowaniu kilku młodych piłkarzy i zasileniu dzięki nim klubowego budżetu?

 

 Przejdź do strony głównej i zobacz nasze typy   Koniecznie sprawdź nasze typy na mundial   Zobacz zakładkę z typami dnia   Zobacz ranking bukmacherów   Zobacz Typy na Żużel